Gazeta Kościerska: Ostatnia sesja rady miasta była dosyć burzliwa. Były burmistrz, obecnie radny Marcin Modrzejewski twierdzi, że przekroczył pan swoje uprawnienia. Jak podkreśla - rada miasta upoważniła pana do złożenia wniosku do organów zewnętrznych celem sprawdzenia całej inwestycji (rozbudowy i modernizacji sali Szopińskiego), a nie skierowania „personalnego donosu na M. Modrzejewskiego”.
Piotr Słomiński: Pan Marcin Modrzejewski już wcześniej zarzucał mi tworzenie donosów wymierzonych w jego osobę. Zaznaczam jednak, jak dotąd napisałem tylko 1 donos w sprawie pana Modrzejewskiego, kiedy ten miał pełnić funkcję burmistrza. Chodziło oczywiście o słynne działki, tzw. „Przekrętowo”. Wystosowałem wniosek do ABW i Premiera. Do prokuratury również, ale ta umorzyła sprawę. Jako członek komisji rewizyjnej dowiedziałem się wówczas, że m.in. rodzina pana Modrzejewskiego zakupiła od miasta działki... Sprawą zajęli się funkcjonariusze z Wydziału do Walki z Korupcją Komendy Wojewódzkiej w Gdańsku. Widocznie były jakieś nieprawidłowości, skoro Sąd w Malborku uznał winę pana Modrzejewskiego. I to jest jedyny przykład, że złożyłem na niego donos, podpisując się zresztą imieniem i nazwiskiem. Teraz wystosowałem wniosek z upoważnienia rady miasta.
Były burmistrz ma jednak zastrzeżenia, co do sposobu, w jaki pan sformułował ten wniosek. Jego zdaniem napisał pan: „personalny donos na M. Modrzejewskiego z wnioskiem o ściganie”...
A jak inaczej miałem ten wniosek umotywować? Musiałem go poprzeć również stroną merytoryczną. Warto przypomnieć sobie ostatnie sesje rady miasta, gdzie dyskutowano o dokumentach, których czas powstania budzi ogromne wątpliwości. Zresztą wcześniej przed głosowaniem nad absolutorium zgłaszano te same uwagi. Starosta powiatu kościerskiego pan Piotr Lizakowski również nas informował, że są dokumenty, w których wskazuje się na nieprawidłowości w braku powołania zespołu kierownika projektu. Tych pytań i wątpliwości jest więcej. Przez prawie rok ktoś podpisuje protokoły konieczności, ale nie informuje rady miasta o zwiększeniach kwoty. Myślę, że były burmistrz nie ma innych argumentów obrony, jak tylko to, że imiennie kwestionuje się jego działania. Podkreślam, ja nie traktuję pana Modrzejewskiego jak wroga. Gdyby wówczas ktoś inny pełnił funkcję burmistrza i pojawiłyby się te same problemy i wątpliwości, sprawa potoczyłaby się tak samo.
A jak ocenia pan współpracę z opozycją?
Ja sam przez bardzo długi czas byłem w opozycji. Jednak, gdy krytykowałem podejmowane przez ówczesną koalicję działania, zawsze proponowałem konkretne rozwiązanie. To, że nie było ono przyjmowane, to już inna kwestia. Dziś staramy się słuchać wszystkich członków rady. Dobre rozwiązania zawsze są brane pod uwagę. Nie traktujemy radnych na „nie”, bo jesteście w opozycji... Mam wrażenie, że tak naprawdę to my jesteśmy atakowani za to, że mamy inne rozwiązania, inne zdanie, jak w przypadku zmiany nazwy ulicy 3 Maja na Wzgórze Księżniczki Gertrudy.
Ta uchwała wzbudza wiele kontrowersji, fora internetowe aż huczą od krytyki i parodiowania nowej nazwy ulicy.
Myślę, że ta krytyka wynika z braku informacji i niezrozumienia tematu. Nie wszyscy dobrze znają wczesną historię naszego miasta. Dlaczego w innych miejscowościach upamiętnia się mury czy inne relikty przeszłości? By wrócić do wczesnej historii miasta. My też chcemy wrócić do takiej historii, do naszych źródeł.
Zmiana nazwy ulicy oznacza zmianę w dokumentach czy Krajowym Rejestrze Sądowym, a to wiąże się z kosztami, które każda jednostka musi teraz ponieść.
Zmiany takie czy inne są po prostu nieuniknione. Często pojawiają się odgórnie w ramach nowych rozporządzeń i też trzeba się dostosować. Zmiana adresu w dowodzie osobistym jest bezpłatna. Zmiana z KRS-ie to koszt rzędu 50-70 zł. Przesunęliśmy realizację tej uchwały na 1.07.2012 r., by nikogo nie narażać na natychmiastową wymianę pieczęci, druków. Zresztą w przypadku automatycznych pieczątek zmianę nazwy ulicy można wprowadzić praktycznie bezkosztowo, zmieniając w pieczęci tylko część z adresem.
Przejdźmy do innego tematu. Minęło już trochę czasu od ostatniego przetargu na świadczenie nocnej i świątecznej opieki medycznej. Zastanawiam się, czy nadal iskrzy na linii prezes NZOZ-dyrektor szpitala, czy emocje uległy już ostudzeniu?
Nigdy nie byłem i nadal nie jestem wrogo nastawiony do dyrekcji szpitala. Po prostu dziwi mnie brak odzewu z tamtej strony. Mimo moich starań nie udało mi się uzyskać audiencji u szefa tej jednostki...
A jak radzi sobie Przychodnia po przegranym przetargu i „utracie” świadczeń nocnej i świątecznej opieki medycznej?
Są trudności, ale musimy sobie radzić w tych bardzo trudnych czasach, jest nam ciężko. Trochę to dziwne, bo tego rodzaju usługi świadczyliśmy przez 12 lat i nie było żadnych zastrzeżeń. Tak naprawdę, to nie potrafię uzmysłowić sobie, że ktoś za 158 zł za 1 godz. może opłacić 3 lekarzy i 3 pielęgniarki. Czy za tę cenę można utrzymać pełen zakres usług? Nie chcę jednak wypowiadać się na ten temat, choć trafiają do mnie różne sygnały. Mogę tylko dodać, że sprawa przetargu na świadczenie nocnej i świątecznej opieki medycznej jest cały czas rozpatrywana przez prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia. Uważamy bowiem, że w drugim przetargu szpital nie powinien uczestniczyć ze względu na fakt, że pierwszym konkursie podał nieprawdę, zwiększając sobie liczbę zabezpieczenia medycznego. Mieliśmy wcześniej podobną sytuację z innym rodzajem usług. Gdy rzekomo podaliśmy nieprawdę, to później nawet nie mogliśmy przystąpić do renegocjacji. Dlaczego teraz jest inaczej?! Szanuję szpital, a w szczególności mieszkańców Kościerzyny, którzy tam pracują. Po prostu jest mi żal, że przez te przetargi zaniżyliśmy kwotę przeznaczoną na świadczenia medyczne dla naszego powiatu. Z 105 tys. zł straciliśmy 23 tys. zł.
Ale w przyszłym roku Przychodnia znów stanie do konkursu na świadczenie nocnej i świątecznej opieki medycznej?
Nie ma innej możliwości. Myślę jednak, że do tego czasu zarówno ja, jak i dyrekcja szpitala, wyciągniemy wnioski z minionych wydarzeń, żeby znów nie wypuścić 1/5 środków przeznaczonych na usługi medyczne w naszym powiecie, bo źle to świadczy o gospodarzach tego terenu.
Na koniec chciałabym jeszcze zapytać pana o plany rozwoju Przychodni...
Musimy stale monitorować jakość świadczonych przez nas usług, analizować nasze potrzeby, żeby dalej się rozwijać i nie zostawać w tyle. Myślimy obecnie o zakupie dodatkowych sprzętów, by jeszcze poszerzyć naszych usług dydaktycznych.
Co konkretnie ma pan na myśli?
Rozmyślamy o tomografie komputerowym. Na razie jednak to tylko przymiarki, zbieramy oferty i planujemy koszty. Nie ukrywam, że jest to dla nas spory wydatek. Nie ma już możliwości zakupu tego typu urządzeń przy wsparciu unijnym, więc musimy sami zabezpieczyć środki na ten cel, może w oparciu o leasing czy sprzedaż ratalną. Czy się uda, zobaczymy...
Klaudia Cieplińska-Bednarek












Liczba komentarzy:
Ale którego syna starszego czy młdszego?
Czy to prawda, że jest to okres przejściowy syn ma być kierownikiem przyszłego OSIRU "np. biały orlik"
Chyba to jakieś nadużycie.
Czuję się osobiście urażona tymi słowami pana Słomińskiego. Wątpliwości największe co do zmiany nazwy ulicy mają ci, którzy właśnie znają historię miasta. To, że księżniczka Gertruda mieszkała w Kościerzynie to są tylko domniemania. Pewne jest to, że Kościerzynę posiadała, a potem ją sprzedała, nic więcej ponad to. Dlaczego nie można było nazwać jej imieniem jakiejś nowo powstałej ulicy, skoro już taka była ogromna potrzeba? Całkowicie zgadzam się z radnym Kuźmą, że nie powinno się ruszać nazwy ulicy z tak ważną datą, jaką jest niewątpliwie 3-go Maja.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.